Pierwszy tydzień po porodzie
Laryssa KowalczykZ niecierpliwością czekałaś na poród. A potem miało być tak pięknie. Rzeczywistość jednak może okazać się troszkę mniej różowa. Spokojnie, świetnie sobie poradzisz, zobaczysz.
W pierwszych dniach po porodzie, jeszcze w szpitalu, jesteś zmęczona i obolała. Chcesz wreszcie wyspać się we własnym domu, pragniesz ułożyć noworodka w przygotowanym dla niego ślicznym łóżeczku, pochwalić się przed rodziną i znajomymi.
Możesz jednak być rozczarowana. Bo wcale nie przestaje boleć, dziecko nie zachowuje się jak bobas z reklam, a Ty nie czujesz się jak kwitnąca mamusia. Przytłacza Cię brak snu, ciągłe karmienie, bezradność. Jak przetrwać te trudne początki?
Samopoczucie po porodzie
Ból może trwać. Staraj się dużo leżeć (karm na leżąco), odpoczywaj, a jeśli siadasz – rób to np. na dmuchanym kółku do pływania. Dobra wiadomość jest taka, że z każdym dniem będzie bolało coraz mniej. Kilka dni po porodzie może pojawić się tzw. nawał pokarmu. Piersi znacznie się powiększą, będą twarde i tkliwe – nic przyjemnego. Osobą, która najlepiej Ci w tym pomoże jest... Twoje dziecko! Przystawiaj je często do piersi, a ono poradzi sobie z rzeką mleka.
Ulgę po porodzie przynoszą chłodne okłady: z liści kapusty, schłodzonej w lodówce pieluszki tetrowej. Nie masuj piersi i nie wyciskaj pokarmu, bo to spowoduje odwrotny skutek! Bolesne brodawki smaruj odrobiną pokarmu i często je wietrz. Możesz też używać maści lanolinowej. Z czasem maluch nauczy się właściwie chwytać pierś, a Ty przyzwyczaisz się do karmienia.
Karmienie noworodka
Skąd masz wiedzieć, czy dziecko je tyle, ile powinno? Rzadko który noworodek zachowuje się tak, jak to opisują poradniki, i je co trzy godziny. Twój maluch może jeść w dzień i w nocy nawet co godzinę, a później mieć dłuższą przerwę. Bo taki ma temperament, bo musi się przyzwyczaić do nowego otoczenia i trybu życia.
Jeśli masz mętlik w głowie i już nie wiesz, czy od ostatniego karmienia upłynęły dwie czy cztery godziny, zapisuj pory karmienia: noworodek powinien jeść siedem-dwanaście razy na dobę i moczyć przynajmniej sześć, siedem pieluszek.
Pamiętaj, że u kilkudniowego maleństwa następuje fizjologiczny spadek masy ciała, ale po powrocie do domu dziecko zacznie przybierać na wadze – zauważysz to po ubrankach.
Noworodek jednak nie płacze tylko z głodu. Może mu być za gorąco lub za zimno, niewygodnie albo chce być przytulony (ta potrzeba jest zwykle bardzo silna). Trzymaj maleństwo w ramionach jak najczęściej. Bliski kontakt z Tobą pomaga mu zaaklimatyzować się w świecie. Dla Ciebie będzie to okazja do wyciszenia.
Odżywianie po porodzie
A co z Tobą? Albo prawie wcale nie jesteś głodna (większość kobiet kilka dni po porodzie traci ochotę na jedzenie) albo, przeciwnie, masz wilczy apetyt. To z kolei zawdzięczasz prolaktynie – hormonowi pobudzającemu laktację i stymulującemu łaknienie. Karmiąc piersią, spalasz każdego dnia dodatkowo 750 kcal. Możesz więc pozwolić sobie na 2500 kcal dziennie i 12–15 gramów białka więcej (np. dwie szklanki mleka lub dwa jajka).
Po czterech miesiącach prolaktyna wróci do normy (apetyt zmniejszy się), ale przemiana materii nadal przebiegać będzie w szalonym tempie. To okres, kiedy możesz schudnąć bez diety, nawet w „trudniejszych” rejonach (uda się!). Nie wpadaj więc w rozpacz, kiedy w lustrze widzisz brzuch niewiele mniejszy niż miesiąc temu – szybko się to zmieni.
I nie słuchaj cioci, która twierdzi, że powinnaś mało pić (bo jej zdaniem przy nawale pokarmu picie pobudza laktację) albo – mnóstwo, by nie zabrakło Ci mleka. Pij normalnie, słuchaj swego organizmu.
Baby blues po porodzie
Psychicznie też czujesz się nie najlepiej? To, czego doświadczasz, to nawet nie burza, to tornado hormonalne. Poziom hormonów płciowych, tarczycy i nadnerczy skacze, organizm jak szalony wydziela prolaktynę. Większa ilość oksytocyny, dzięki której rozwijają się uczucia macierzyńskie i rozluźniasz się, nie da sobie z tym rady. Możesz czuć się przygnębiona, bezradna, źle spać. Do takich emocji przyznaje się 80 procent mam. Nie jesteś sama... Rozmawiaj z koleżankami, które niedawno urodziły. Doskonałym miejscem do „wypłakania się” są fora internetowe.
Powiedz mężowi, jak Ci ciężko. On jest od tego, by cię wspierać! Z dnia na dzień będzie lepiej, baby blues trwa zwykle do sześciu tygodni. Gdybyś dłużej kiepsko się czuła, zwróć się o pomoc do psychologa.
Odwiedziny noworodka
Cała rodzina pragnie zobaczyć Waszą kruszynkę. Ale Ty masz święte prawo do przynajmniej paru dni spokoju!
Wyobraź sobie gromadę „ćwierkających” nad malcem cioć – nie masz na to sił, prawda? Niech mąż będzie „ochroniarzem” i grzecznie, acz stanowczo, wytłumaczy znajomym, że odwiedziny owszem, ale nie teraz. Rodzina powinna zrozumieć, że chcecie mieć czas dla siebie. A co z masą telefonów? Schowaj aparat do szuflady i włącz sekretarkę – gratulacji wysłuchasz, gdy będziesz miała ochotę.
Po porodzie zadbaj o siebie
Nim urodziłaś dziecko, dawałaś sobie ze wszystkim radę: dbałaś o dom, pracowałaś. I nagle maleńki człowiek sprawia, że obowiązki domowe są już ponad twoje siły. Nie przejmuj się tym. Ciesz się dzieckiem, nie zadręczaj się brudnymi oknami czy nie umytą podłogą. We wszystkich pracach domowych świetnie spisze się mąż, a nadopiekuńczą teściową poproś o konkretne rzeczy, np. ugotowanie obiadu. Tak będzie lepiej dla Ciebie i dziecka. A o to przecież chodzi.
Konsultacja: Dorota Fortunko, położna. Od 18 lat pracuje w Specjalistycznym Szpitalu im. A. Falkiewicza we Wrocławiu. Kieruje szkołą rodzenia „Centrum Rodzinne” i jest konsultantem laktacyjnym.
Możesz jednak być rozczarowana. Bo wcale nie przestaje boleć, dziecko nie zachowuje się jak bobas z reklam, a Ty nie czujesz się jak kwitnąca mamusia. Przytłacza Cię brak snu, ciągłe karmienie, bezradność. Jak przetrwać te trudne początki?
Samopoczucie po porodzie
Ból może trwać. Staraj się dużo leżeć (karm na leżąco), odpoczywaj, a jeśli siadasz – rób to np. na dmuchanym kółku do pływania. Dobra wiadomość jest taka, że z każdym dniem będzie bolało coraz mniej. Kilka dni po porodzie może pojawić się tzw. nawał pokarmu. Piersi znacznie się powiększą, będą twarde i tkliwe – nic przyjemnego. Osobą, która najlepiej Ci w tym pomoże jest... Twoje dziecko! Przystawiaj je często do piersi, a ono poradzi sobie z rzeką mleka.
Ulgę po porodzie przynoszą chłodne okłady: z liści kapusty, schłodzonej w lodówce pieluszki tetrowej. Nie masuj piersi i nie wyciskaj pokarmu, bo to spowoduje odwrotny skutek! Bolesne brodawki smaruj odrobiną pokarmu i często je wietrz. Możesz też używać maści lanolinowej. Z czasem maluch nauczy się właściwie chwytać pierś, a Ty przyzwyczaisz się do karmienia.
Karmienie noworodka
Skąd masz wiedzieć, czy dziecko je tyle, ile powinno? Rzadko który noworodek zachowuje się tak, jak to opisują poradniki, i je co trzy godziny. Twój maluch może jeść w dzień i w nocy nawet co godzinę, a później mieć dłuższą przerwę. Bo taki ma temperament, bo musi się przyzwyczaić do nowego otoczenia i trybu życia.
Jeśli masz mętlik w głowie i już nie wiesz, czy od ostatniego karmienia upłynęły dwie czy cztery godziny, zapisuj pory karmienia: noworodek powinien jeść siedem-dwanaście razy na dobę i moczyć przynajmniej sześć, siedem pieluszek.
Pamiętaj, że u kilkudniowego maleństwa następuje fizjologiczny spadek masy ciała, ale po powrocie do domu dziecko zacznie przybierać na wadze – zauważysz to po ubrankach.
Noworodek jednak nie płacze tylko z głodu. Może mu być za gorąco lub za zimno, niewygodnie albo chce być przytulony (ta potrzeba jest zwykle bardzo silna). Trzymaj maleństwo w ramionach jak najczęściej. Bliski kontakt z Tobą pomaga mu zaaklimatyzować się w świecie. Dla Ciebie będzie to okazja do wyciszenia.
Odżywianie po porodzie
A co z Tobą? Albo prawie wcale nie jesteś głodna (większość kobiet kilka dni po porodzie traci ochotę na jedzenie) albo, przeciwnie, masz wilczy apetyt. To z kolei zawdzięczasz prolaktynie – hormonowi pobudzającemu laktację i stymulującemu łaknienie. Karmiąc piersią, spalasz każdego dnia dodatkowo 750 kcal. Możesz więc pozwolić sobie na 2500 kcal dziennie i 12–15 gramów białka więcej (np. dwie szklanki mleka lub dwa jajka).
Po czterech miesiącach prolaktyna wróci do normy (apetyt zmniejszy się), ale przemiana materii nadal przebiegać będzie w szalonym tempie. To okres, kiedy możesz schudnąć bez diety, nawet w „trudniejszych” rejonach (uda się!). Nie wpadaj więc w rozpacz, kiedy w lustrze widzisz brzuch niewiele mniejszy niż miesiąc temu – szybko się to zmieni.
I nie słuchaj cioci, która twierdzi, że powinnaś mało pić (bo jej zdaniem przy nawale pokarmu picie pobudza laktację) albo – mnóstwo, by nie zabrakło Ci mleka. Pij normalnie, słuchaj swego organizmu.
Baby blues po porodzie
Psychicznie też czujesz się nie najlepiej? To, czego doświadczasz, to nawet nie burza, to tornado hormonalne. Poziom hormonów płciowych, tarczycy i nadnerczy skacze, organizm jak szalony wydziela prolaktynę. Większa ilość oksytocyny, dzięki której rozwijają się uczucia macierzyńskie i rozluźniasz się, nie da sobie z tym rady. Możesz czuć się przygnębiona, bezradna, źle spać. Do takich emocji przyznaje się 80 procent mam. Nie jesteś sama... Rozmawiaj z koleżankami, które niedawno urodziły. Doskonałym miejscem do „wypłakania się” są fora internetowe.
Powiedz mężowi, jak Ci ciężko. On jest od tego, by cię wspierać! Z dnia na dzień będzie lepiej, baby blues trwa zwykle do sześciu tygodni. Gdybyś dłużej kiepsko się czuła, zwróć się o pomoc do psychologa.
Odwiedziny noworodka
Cała rodzina pragnie zobaczyć Waszą kruszynkę. Ale Ty masz święte prawo do przynajmniej paru dni spokoju!
Wyobraź sobie gromadę „ćwierkających” nad malcem cioć – nie masz na to sił, prawda? Niech mąż będzie „ochroniarzem” i grzecznie, acz stanowczo, wytłumaczy znajomym, że odwiedziny owszem, ale nie teraz. Rodzina powinna zrozumieć, że chcecie mieć czas dla siebie. A co z masą telefonów? Schowaj aparat do szuflady i włącz sekretarkę – gratulacji wysłuchasz, gdy będziesz miała ochotę.
Po porodzie zadbaj o siebie
Nim urodziłaś dziecko, dawałaś sobie ze wszystkim radę: dbałaś o dom, pracowałaś. I nagle maleńki człowiek sprawia, że obowiązki domowe są już ponad twoje siły. Nie przejmuj się tym. Ciesz się dzieckiem, nie zadręczaj się brudnymi oknami czy nie umytą podłogą. We wszystkich pracach domowych świetnie spisze się mąż, a nadopiekuńczą teściową poproś o konkretne rzeczy, np. ugotowanie obiadu. Tak będzie lepiej dla Ciebie i dziecka. A o to przecież chodzi.
Konsultacja: Dorota Fortunko, położna. Od 18 lat pracuje w Specjalistycznym Szpitalu im. A. Falkiewicza we Wrocławiu. Kieruje szkołą rodzenia „Centrum Rodzinne” i jest konsultantem laktacyjnym.
Sonda
|
Zobacz wszystkie serwisy














